Fryderyk Rozen
msza.net
królewski osiołek 25.09.2006

,,Kościół nie może i nie powinien podejmować walki politycznej, aby realizować jak najbardziej sprawiedliwe społeczeństwo. Nie może i nie powinien stawiać się na miejscu państwa.”

Deus caritas est, II, 28, a

Chciałbym zaproponować lekturę tego fragmentu z pomocą wcześniejszych tekstów kard. Ratzingera. Niebezpieczeństwo sięgania przez dzieci Kościoła po oręż polityczny w służbie Ewangelii można wykazać na płaszczyźnie teologicznej i historycznej. Wyrok dziejów, świadectwo minionych pokoleń jest krótkie oraz jednoznaczne: ,,Możni tego świata stale oferowali Kościołowi władzę, a wraz z władzą próbowali oczywiście narzucić mu też reguły swojej władzy.” (Nowa Pieśń dla Pana, wyd. II, Kraków 2005 s. 67). Prowadziło to do kompromitacji Prawdy wskutek jej powiązania z ziemskim panowaniem, Dobra Nowina stawała się pretekstem do niesprawiedliwości i zdawała się zaprzeczać sobie samej. Albowiem: ,,powołaniem Kościoła nie jest stworzenie mesjańskiego państwa, w którym następnie władzę ludzką prezentowano by i czczono jako władzę Boga. Władza polityczna (…) nie może i nie powinna być jego domeną.”(ibidem.).

Jak więc rozumieć słowa Zbawiciela: ,,Dana mi jest wszelka władza na niebie i na ziemi” (Mt 28, 18). Czy Kościół, Jego mistyczne ciało również nie powinien bezpośrednio mieć udziału we wszelkiej władzy? Odpowiedzieć można odwołując się właśnie do chwili, w której tłumy przypisywały Chrystusowi niewłaściwy rodzaj panowania, zmierzającego do restauracji królestwa Izraela, która, jak pokazała późniejsza historia, pociągnęłaby za sobą walkę zbrojną. Wbrew takiemu myśleniu Ewangelista przywołał proroctwo Zachariasza: ,,Powiedzcie Córze Syjońskiej: Oto Król twój przychodzi do Ciebie łagodny, siedzący na osiołku, źrebięciu oślicy.” (Mt 21,5). Kardynał komentuje to tak: ,,Wjazd  na ośle, i to jeszcze pożyczonym, jest symbolem ziemskiej niemocy” (Służyć prawdzie, Wrocław 2001, s. 101).  Chrystus pokazuje, że Jego nadzieja i oparcie leżą wyłącznie w mocy Bożej: ,,Nie jest On rzecznikiem władzy ziemskiej, lecz rzecznikiem prawdy, sprawiedliwości, miłości – Boga.” Ma On ,,w świecie tyle władzy, ile mają jej prawda i miłość.” (Nowa…, s.75). To jest siła  Królestwa Chrystusa -Kościoła: wystarcza mu w zupełności to, co jego Założycielowi, bo tylko On ,,jest prawdziwym Królem, prawdziwą i ostatnią mocą świata.” (Służyć…, s.101).Chrystus przybywa na ośle, zwierzęciu słabych i ubogich, podczas gdy panujący tego świata korzystali z koni, symbolu potęgi i siły doczesnej. Ich działania okazują się więc obce prawdziwemu Królowi, który jako jedyny przynosi prawdziwy, trwały pokój, jako jedyny może nabyć świat dla siebie. Tylko On jest w stanie zagwarantować to, co poganom jawiło się jako daleki ideał.

,,Nie rewolucjoniści, nawet ci, którzy kierują się najlepszymi intencjami, czynią świat ludzkim, ponieważ zostawiają za sobą gruzy i krew.”(ibidem.) Samo ludzkie działanie, jakkolwiek znaczącymi środkami by się nie posługiwało, nie wystarczy do autentycznego wnoszenia dobra w życie świata: ,,bez  pomocy siły wyższej – którą dla chrześcijanina jest wyłącznie Bóg – będziemy tylko więźniami nieuleczalnie chorej rzeczywistości (…) a właśnie to zamknięcie się w rzeczywistości doczesnej, bez wzlotu w transcendencję, skazało człowieka na to, co dzieje się obecnie.” (Raport o stanie wiary, wyd. II, Warszawa 2005 s. 134 nn.). Postawienie Kościoła na miejscu państwa oznaczałoby zamknięcie się w sferze, której przekroczenie jest jedynym ratunkiem i nadzieją. Odpowiedź na kłopoty świata, w tym również problemy rządzących, jest bardzo prosta. Jest nią po prostu wiara. Tłumacząc to kard. Ratzinger powołuje się na Kościół pierwszych chrześcijan. ,,Okazało się wówczas, że wiara nie jest jedynie jakąś grą intelektualną, tylko rzeczą poważną: mówi nie i musi powiedzieć nie wobec absolutyzmu władzy politycznej, wobec oddawania czci w ogóle potędze możnych – Strąca władców z tronu.” (Wprowadzenie w chrześcijaństwo, Kraków 2006, s. 113). Dopiero żywa wiara umożliwia formowanie sumień i poprzez to uzdrawianie struktur społecznych: ,,kto zmierza ku Bogu nie oddala się od ludzi, ale staje im się prawdziwie bliski.” (Deus caritas est, Zakończenie, 42). Dopiero dzięki Chrystusowi można w pełni zrozumieć bliźniego i to, a nie walka polityczna, jest podstawą polepszenia doli rodziny ludzkiej.

Radość podążania za zwycięskim i pokornym Mistrzem na skromnym osiołku poprzez ,,mroki ciemnego świata” (por. Deus caritas est, II, 39) pozwala Kościołowi na pełne optymizmu i nadziei spojrzenie w przyszłość: ,,Kościół przyszłości, Kościół który nie będzie się ubiegał o żaden mandat polityczny i nie będzie uprawiał flirtu ani z prawicą, ani z lewicą, będzie Kościołem uduchowionym (…). Zapewne nie będzie Kościół już nigdy taką siłą panującą w społeczeństwie, jaką był dotychczas. Ale zakwitnie na nowo i stanie się dla ludzi widzialną Ojczyzną, dającą im życie i nadzieję, sięgającą poza grób.” (Służyć…, s. 32). Będzie Ojczyzną naszych marzeń – pozbawioną lęku i grozy, bezpieczną dzięki sile niemożliwej do złamania, w której każdy będzie mógł ujrzeć wyraźnie Jezusa Chrystusa: Króla królów.

do góry